Księgarnia internetowa Bonito.pl - Radość z czytania
Książka Były sobie świnki trzy
Olga Rudnicka
Lato z tanimi książkami!
Księgarnia » Literatura piękna » Powieść » Kryminał » Były sobie świnki trzy

Były sobie świnki trzy

Nasza cena:
20,80 zł (zawiera rabat 35 %)
Były sobie świnki trzy - Dodaj do koszyka
Cena rynkowa: 32,00 zł (oszczędzasz 11,20 zł)
Autor: 

Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński
Rok wydania:2016
Oprawa:miękka
Liczba stron:360
Format:12.5 x 19.5 cm
Numer ISBN:978-83-8069-266-4
Kod paskowy (EAN):9788380692664
Waga:255 g
Dostępność: pozycja dostępna (28 egz.)
Wysyłka
RuchOdbiór w kiosku RUCHu 2,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (4 egz. w magazynie)
PocztaPoczta Polska od 4,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (4 egz. w magazynie)
PaczkomatyPaczkomaty 7,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (4 egz. w magazynie)
KurierKurier 9,99 zł
wysyłka jeszcze dzisiaj (4 egz. w magazynie)
Bezpłatny odbiór osobisty w punkcie:
Katowice
ul. Staromiejska 6 50 m od Rynku
do odbioru w następny dzień roboczy
Kraków
al. Daszyńskiego 8 blisko Hali Targowej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Batorego 15B przecznica od ul. Karmelickiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Kalwaryjska 67 250 m od ronda Matecznego
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. M. Dąbrowskiej 17A 50 m od CH Czyżyny
do odbioru jeszcze dzisiaj
ul. Pawia 34 naprzeciwko Galerii Krakowskiej
do odbioru jeszcze dzisiaj
Łódź
ul. Piotrkowska 193 200 m od Politechniki Łódzkiej
do odbioru w następny dzień roboczy
Poznań
ul. Święty Marcin 47 250 m od Zamku Cesarskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
Rzeszów
ul. Jana III Sobieskiego 2D/2 300 m od Galerii Rzeszów
do odbioru w następny dzień roboczy
Warszawa
al. KEN 51 skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej
do odbioru w następny dzień roboczy
al. KEN 88 Ursynów - metro Stokłosy
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Chmielna 4 50 metrów od ul. Nowy Świat
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Czapelska 48 200 m od ronda Wiatraczna
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Pańska 96 300 m od ronda Daszyńskiego
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Stawki 8 450 m od CH Arkadia
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Wspólna 27 przecznica Marszałkowskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Żeromskiego 1 przy stacji metra Słodowiec
do odbioru w następny dzień roboczy
Wrocław
ul. ks. Piotra Skargi 22 200 m od Galerii Dominikańskiej
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Plac Grunwaldzki 25 w budynku Grunwaldzki Center
do odbioru w następny dzień roboczy
ul. Ruska 2 przy Placu Solnym
do odbioru w następny dzień roboczy
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku):
Telefon12 210 09 02 (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)

Były sobie świnki trzy – opis wydawcy

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety "pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu" Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.

Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy

W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.

Żeby to tylko było takie proste

Olga Rudnicka (ur. 1988 r.) - autorka poczytnych powieści kryminalnych takich jak Natalii , "Zacisze 13", "Fartowny pech", "Diabli nadali" i innych, asystentka osób niepełnosprawnych. Kocha podróże, góry, zwierzęta, a nie znosi gotowania, prasowania i hipokryzji. Silnie związana ze Śremem, swoim miastem rodzinnym, i nie zamierza tego zmieniać. Jej powieści cenione są za humor, wartką akcję, błyskotliwe intrygi i bohaterów, których można pokochać lub znienawidzić, ale z pewnością nie można przejść obok nich obojętnie.

FacebookTwitter
Były sobie świnki trzy - Dodaj do schowka
Dodawanie do schowka jest możliwe tylko po zalogowaniu na swoje konto.
Data ukazania się w księgarni: 2016.02.08
Były sobie świnki trzy - opinie
Recenzja
Opinie czytelników o Były sobie świnki trzy
Średnia ocena: 4,6 na bazie 10 ocen z 10 opiniiOcenaOcenaOcenaOcenaOcena
Autor: antonia0@op.pl, data: 22.06.2017 23:24, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

świetna

Ta książka rozwala mnie na łopatki. Uśmiałam się po sufit. Jest to tak fantastyczna, dowcipna, śmieszna powieść o… morderstwie. Olga Rudnicka pisząc “Były sobie świnki trzy” pewnie nie zdawała sobie sprawy że tak świetnie się bawiłam. O czym jest ta książka? O morderstwie doskonałym. Właściwie o trzech morderstwach. Kama, Marta i Jola wiodą sobie życie jako trzy zamężne kobiety. Są dobrze sytuowane ale nie wiedzie im się w małżeństwach. Nie są kochane i czują że zaraz ich mężowie wymienią ich na lepszy model. Postanawiają wziąć sprawy we własne ręce i… pozbyć się współmałżonków. Definitywnie. Bo podpisały przed ślubami intercyzy więc tylko ich śmierć pozbawi ich kłopotu. Kama, Jola i Martusia zawierają więc pakt a pomagają im prawniczka Sandra i Bogu ducha winny policjant, Bartosz. Świetna pozycja, dowcipna, lekka, w sam raz na początek lata. Polecam.
Autor: PaniKa, data: 29.03.2016 11:37, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Świnki trzy

Czy podpisanie intercyzy to podpisanie wyroku na siebie? Czy w ten sposób kobieta zamyka sobie drogę do szczęścia, spokoju i... majątku męża? Niekoniecznie. Nie ma problemu którego nie dałoby się rozwiązać, nawet jeśli będzie trzeba posunąć się do morderstwa...

Martusia, Kama i Jolka, to trzy kobiety w średnim wieku, których życie nie jest do końca tak idealne jak można by sądzić. Choć mają bogatych mężów, żyją w luksusie i nie muszą martwić się o pieniądze, pojawiają się pewne problemy które skutecznie burzą ich spokój. Nadmiar kilogramów, kurze łapki i coraz więcej lat na koncie. Do tego ich mężowie dopuszczają się zdrady z młodszymi i bardziej atrakcyjnymi kobietami, nie zwracając uwagi na wierność swoich żon. Najlepszym wyjściem z sytuacji byłby rozwód, ale kobiety przed ślubem podpisały intercyzy. Co zatem zrobić? Odpowiedź jest prosta: zostać wdową i pozbyć się balastu. Trzy przyjaciółki zawiązują pakt, decydując się wykończyć swoich niewiernych mężów. Szybko jednak przekonują się, że nie będzie to takie proste...

„Były sobie świnki trzy” to moje pierwsze spotkanie z piórem Olgi Rudnickiej. Gdy zaczęłam czytać, od razu zwróciłam uwagę na lekki i przyjemny styl autorki. Spodziewałam się, że będzie to kryminał z lekkim przymrużeniem oka i nie pomyliłam się. To wyśmienita komedia pomyłek, która poza dawką świetnego humoru, zachwyca umiejętnościami pisarskimi Olgi Rudnickiej, a także oryginalnym i ciekawie poprowadzonym tematem. Od samego początku rzuciło mi się w oczy podobieństwo do serialu „Gotowe na wszystko” i nawet pojawia się takie porównanie w książce, więc trafiłam w dziesiątkę. Trzeba przyznać, że wyszło to autorce na dobre. „Były sobie świnki trzy” to rozrywka w najlepszym wydaniu i gwarancja przyjemnie spędzonego czasu.

Wszystko rozchodzi się o te piekielne intercyzy. Gdyby nie to, nic nie stałoby na przeszkodzie, aby zdecydować się na rozwód. Ale przecież żadna z kobiet nie chce zostać z niczym. Wspólnie dochodzą do wniosku, że najlepiej gdyby każda z nich została wdową. Ale jak to zrobić? Trzeba wszystko dokładnie zaplanować i przemyśleć, bo wykończenie męża, to nie taka prosta sprawa. I tu zaczynają się schody... bo jak pozbyć się trzech osób, tak by nie ściągnąć na siebie uwagi policji? Kobiety muszą działać wspólnie i najlepiej żeby każda śmierć wyglądała na nieszczęśliwy wypadek. I choć mają pewne opory, szybko przekonają się, że nie taki wilk straszny jak go malują. Jaki będzie finał tej historii? Czy pozbycie się niewiernego męża to jedyne wyjście z sytuacji?

Olga Rudnicka wie jak zaintrygować czytelnika. W świetny i przemyślany sposób prowadzi fabułę, z każdą chwilą dokładając coraz więcej elementów, które mają na celu nas zaskoczyć, a przede wszystkim rozśmieszyć. I choć spodziewałam się, jak potoczy się historia, absolutnie nie zepsuło mi to odbioru powieści. Cięty język, zabawne dialogi i czarny humor idealnie się ze sobą łączą tworząc genialnie skonstruowaną komedię kryminalną. Bohaterowie są wyraziści i kontrastowi. Każda z trzech kobiet jest inna, dzięki czemu świetnie się uzupełniają. To pomaga im zaplanować wręcz zbrodnie idealną. Okazuje się jednak, że wiele planów będą musiały zmienić, bo z każdą chwilą pojawiają się nowe okoliczności i sytuacje, które mają znaczący wpływ dla przebiegu wydarzeń.

„Były sobie świnki trzy” to przede wszystkim obraz wspaniałej kobiecej przyjaźni. I choć kobiety w wielu kwestiach się nie zgadzają, a nawet kłócą, to jednak potrafią dojść do porozumienia. I w każdej, nawet najbardziej dramatycznej chwili, mogą na sobie polegać. Czy to trzeba śledzić niewiernego męża, czy to nakłamać policji, czy zakopać zwłoki w lesie... Prawdziwa przyjaciółka jest gotowa na wszystko. Oprócz trzech kobiet (świnek), w książce pojawi się również czwarta, która też odegra znaczącą rolę dla całej historii. Jaki będzie finał, musicie przekonać się sami. Ale zapewniam, że niejednokrotnie będziecie zaskoczeni.

Książka Olgi Rudnickiej to zabawna historia, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, śmiesznych sytuacji i barwnych bohaterek. Rozbawi Was do łez, poprawi humor, a przy okazji pozwoli Wam zapomnieć o szarej rzeczywistości. „Były sobie świnki trzy” to łatwa w odbiorze powieść, która będzie idealną odskocznią od codzienności. Polecam!
Autor: Kasia Głowacka, data: 19.03.2016 18:43, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

kryminał na wesoło

Tym którym zdarzyło się zetknąć z twórczością Olgi Rudnickiej, do przeczytania kolejnej powieści namawiać nie trzeba. Pozostałych Czytelników zapraszam do przeczytania najnowszej pozycji Olgi Rudnickiej - "Były sobie świnki trzy". To książka dla tych, którzy pragną spędzić czas z tzw. "bananem" na ustach, czyli najzwyklejszym, a zarazem najzdrowszym dla organizmu - uśmiechem.

Trzy przyjaciółki - Jolka, Martusia i Kama są już w wieku, w którym więcej czasu spędza się na pracy nad swoim ciałem, niż na wypoczynku. Ich mężowie (mecenas, właściciel firmy doradztwa podatkowego oraz komornik) niespecjalnie jednak zwracają uwagę na "ciężką" pracę swych żon. Zamiast oddawać im swój jakże cenny wolny czas, wolą zabawiać się z młodszymi, zgrabniejszymi, niekoniecznie bardziej inteligentnymi, było nie było obcymi kobietami. Jolka, Martusia i Kama popełniły ogromny błąd przed zawarciem związków małżeńskich, mianowicie podpisały intercyzę przedmałżeńską. Nie mogą sobie pozwolić na rozwód, by wyplątać się z nieudanych związków. Wpadają na super pomysł ... pozbycia się na zawsze swoich małżonków, a po ich śmierci korzystania do woli z ich kont bankowych. Jak zorganizować taki plan, kiedy co rusz pojawiają się nowe okoliczności?

Przezabawna historia, kryminał na wesoło, komedia omyłek, akcja, zabawne postaci, perypetie z przymrużeniem oka. Przede wszystkim jednak to historia o kobiecej przyjaźni. Tego typu książki są znakomitą odskocznią od życia codziennego. Na 10 możliwych punktów daję 15, dodatkowe pięć za mój poprawiony nastrój :).

Dziękuję Wydawnictwu Pruszyński i S-ka za udostępnienie mi książki.
Autor: Robert, data: 19.03.2016 15:48, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Opinia o "Były sobie świnki trzy"

Pasjami lubię dobre książki.Kryminał, który aż się skrzy od dowcipnych uwag, to jest ideał, za którym podążam i pożądam namiętnie.
Niedościgłym wzorcem w pisaniu, takich kryminałów, jest oczywiście nieodżałowana Joanna Chmielewska.Czytając szumne rekomendacje książki"Były sobie świnki trzy", uznałem, że
jak coś chwalą dobre być nie może, nie posmarujesz, nie pojedziesz, czyli reklama dźwignią czytelnictwa.Jednak srodze się zawiodłem.

Trzy ryczące czterdziestki, które postanawiają zmienić swój status związku, z mężatka, na nieutulona w smutku wdowa, w dodatku majętna.Snują plany zbrodni doskonałej, pod okiem pewnej policjantki, która z uporem maniaka, wszędzie węszy podstępy
i zbrodnie niesłychane.Czasami całkiem słusznie.

Zabawna i interesująca pozycja, to trzeba przyznać.Te kobietki, może trochę zbyt naiwne i zbyt obrosłe w piórka, ale poza tym zabawa przednia.
Kryminał na wesoło pełną gębą.Można czytać.
Autor: Erna, data: 15.03.2016 15:02, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

„BYŁY SOBIE ŚWINKI TRZY”

Która z kobiet — choć przez chwilkę — nie wyobrażała sobie cudownej miłości? Takiej wiecznej, kolorowej i czułej. Można doznać ogromnego rozczarowania, gdy książę okazuje się być zwykłą ropuchą. Co zrobić w takiej sytuacji? Zaplanować zbrodnię doskonałą?

Nazwisko Olgi Rudnickiej obiło mi się o uszy dłuższy czas temu, ale jakoś nie zgłębiałam się w jej twórczość. Nadarzyła się okazja, aby przeczytać najnowszą powieść, utrzymaną w klimacie komedii. Nie zabrakło też wątku kryminalnego. Powoli podchodziłam do tej książki. Zabawna okładka, więc bez czytania opisu już wiedziałam, że można spodziewać się czegoś dowcipnego. I przeczucie mnie nie myliło. Olga Rudnicka sięgnęła po motyw, który nadawałby się na serial. Humor, pędząca akcja i bardzo zakręcone bohaterki. Czułam pewne skojarzenie z paroma polskimi filmami, „Ranczem” — przez ciąg szalonych zdarzeń. Wszystko dzieje się na krawędzi, jest przerysowane. Takie krzywe zwierciadło, które odbija w sobie mocno wyeksponowane cechy wściekłych żon i niewiernych mężów. To bardzo dynamiczna książka, szybko się ją czyta.

Jolka Markiewicz, Marta Solska i Kamila Padecka są przyjaciółkami, które łączy nienawiść do małżonków. Pozornie mają wszystko. Wspaniałe domy, eleganckie ubrania, ale żyją w cieniu i brakuje im miłości. W końcu miarka się przebiera i kobiety wpadają na niecny plan. Postanawiają zamordować swoich mężów, bo rozwód nie wchodzi w grę. Każda z nich podpisała intercyzę i w razie rozstania odejdzie z niczym. Pomysł wydaje się być doskonały, ale trochę dziecinna Martusia wyłamuje się z ustalonych zdarzeń i przypadkowo sama zajmuje się całą sprawą. Po piętach depcze policjant o nazwisku Kalinka, a w tle majaczy prawniczka Sandra, która za wszelką cenę chce ukryć swoją niechlubną przeszłość…

Muszę przyznać, że „Były sobie świnki trzy” jest sympatyczną książką. Jednak trzeba mieć do niej odpowiednie podejście i dość lekki dzień. Ja ostatnio ciężko się odprężam, więc tym razem troszkę poległam. Bohaterki mnie denerwowały swoim brakiem rozsądku i typowo materialistycznym spojrzeniem na życie. Trzeba też pamiętać, że przerysowanie jest kluczową cechą tej powieści, więc trzeba przymknąć oko na takie zachowania. Za to moje zainteresowanie wzbudziła postać lekko poboczna — Sandra. Konkretna, gotowa na poświęcenia, dążąca do swoich celów i niezależności. A z lektury dowiecie się, że spotkała ją spora niespodzianka na drodze do wymarzonej kariery…

Nic nie mogę zarzucić stylowi pisania Rudnickiej. Dotrze do każdego, bez względu na wiek i zainteresowania. Naprawdę, autorka wpadła na kilka dowcipnych i ciętych ripost, które koniecznie powinnam zapamiętać. Nie ma w tym głupiego lania wody, dzięki czemu całość czyta się szybko. Ja bez problemu wgryzłam się w powieść, nie trzeba wysilać myśli — tylko śmiać z mało rozgarniętej Martusi. Oj, nie chciałabym jej spotkać w rzeczywistości, choć posiada taki specyficzny urok. Za to Sandrze postawiłabym dobrą kawę.

Myślę, że wrócę do tej książki raz jeszcze. Zaczęłam lekturę w kiepskim momencie, przez co nie mogłam do końca się odprężyć, a czuć potencjał. Nie każdy lubi takie proste poczucie humoru, ale wydaje mi się, iż bywa niezbędne. Słyszałam właśnie o innych powieściach autorstwa Olgi Rudnickiej. Chętnie bliżej zapoznam się z jej twórczością, zaintrygowała mnie, mimo średniego początku tej „znajomości”. Jak wspomniałam wcześniej — wyczuwam prędką ekranizację! Jeśli się mylę, to wszystkie stacje popełniają błąd. Wielu Polaków płakałoby ze śmiechu przy przygodach Marty, Jolki i Kamy. Nawet mam swoje aktorskie typy. Chyba galopuję w swych marzeniach!

„Były sobie świnki trzy” polecam osobom, które lubią optymizm bijący z kart książki. Również fanom kryminałów chcącym odpocząć od trudnych zagadek. Tutaj wszystko podano na tacy, choć przygody bohaterek w pewnym momencie stają się naprawdę skomplikowane!
Autor: cmentarz-zapomnianych-ksiazek.blog.onet.pl, data: 13.03.2016 13:00, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Były sobie świnki trzy

Trzy kobiety, którym przestało odpowiadać bycie tylko żoną swojego męża. Wszystkie bogate (nie ma to jak znaleźć dobrego męża) z podpisaną intercyzą (błędy młodości) zastanawiają się jak szybko i skutecznie zostać bogatą i pozbyć się ciężaru u boku. Idealny plan to szybko zostać wdową. Tylko jak to zrobić?

To książka przy której śmiałam się w głos. Już dawno nie czytałam tak dobrej książki i to jeszcze polskiej autorki. Komedia pomyłek, zbiegów okoliczności, niezwykle kochających żon, mściwych kochanek i nic nie podejrzewających mężów. Taki trochę polski Sex w wielkim mieście.

Ambitne i jakże kreatywne plany tych trzech przyjaciółek ubawią was do łez. Szczególnie, gdy okazuje się, że cały misternie ułożony harmonogram zawalił się, a wypadki zdecydowanie wymknęły się spod kontroli.

Jolka, Martusia i Kama to przyjaciółki które każdy chciałby mieć. Nie tylko ci przysłodzą kiedy trzeba, ale też zamkną w garderobie przed wściekłym mężem i będą za nim jechać pół miasta żeby się dowiedzieć czy aby na pewno jest wierny.

Wszystkie nasze cechy narodowe wyciągnięte na wierzch, ale przedstawione z klasa i humorem, bawią zamiast drażnić. Ja od tej ksiązki za nic nie mogłam (nie chciałam!) się oderwać. Nawet nie zauważyłam, kiedy minął mi czas i dopiero jak skończyłam to poczułam, że w sumie to jestem nawet głodna. Ach, ta magia książek…

To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką i jestem zachwycona. Już sobie zaplanowałam po jakie jej książki sięgnę następnie, bo jeśli wszystkie są takie jak ta, to zapowiada mi się naprawdę ciekawy czas z Panią Olgą
Autor: Bookendorfina, data: 13.03.2016 07:52, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

"Jestem zdecydowanie przeciwna zabijaniu kogokolwiek poza własnym prywatnym mężem. Nie jestem psychopatką."

Śmiesznie, wesoło, na luzie i z kryminalną historią w roli głównej. Książka na poprawienie nastroju, zaczerpnięcie świeżego oddechu po trudnym dniu, przyjemnego zrelaksowania się. Śledzimy zabawne losy trzech głównych bohaterek powieści, wiek trzydzieści plus, znudzonych szarością i powtarzalnością zwykłej codzienności, rozczarowanych nieciekawym małżeństwem i drętwymi partnerami, niespełnionych w sferze osobistej i zawodowej. Kobiety oddają się bardzo kuszącym marzeniom o zupełnie odmiennym barwnym i interesującym życiu, w którym nie ma już miejsca dla ich małżonków, ale za to można niemal nieograniczenie korzystać z niewątpliwych uroków bardzo dobrze wyposażonych kont bankowych. Wpadają na iście diabelski pomysł i nakręcają się wzajemnie do jego realizacji. Chociaż wszystkie ich plany, zamierzenia, wyobrażenia, czyny i akcje, nie do końca układają się według opracowanego przez nich scenariusza, jednak kobiety to nie zniechęca do działania, a wręcz odwrotnie, tylko podsyca ich apetyt na więcej.

Powieść napisana lekkim piórem, z przymrużeniem oka, wypełniona dobrym humorem, więcej niż szczyptą ironii, ciekawymi pomysłami na fabułę i zabawnymi postaciami. Komedia kryminalna lekko szalona i zwariowana, w której cały czas coś się dzieje, mnóstwo omyłek i nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, bohaterki nie dają za wygraną, nie kapitulują, uparcie trwają przy swoich postanowieniach, pomimo niesprzyjających i mocno zaskakujących wydarzeń. Jola, Kama i Martusia starają się wziąć to co im się, według ich opinii, jak najbardziej należy. I jeszcze postać pięknej Sandry, która niewątpliwie wnosi wiele zamieszania i urozmaicenia do powieści. Książkę przeczytałam w błyskawicznym tempie, z uśmiechem na ustach. "Były sobie świnki trzy" to praktycznie gotowy już scenariusz na sympatyczny i intrygujący filmu, pełen dobrego żartu, zabawnych perypetii, atrakcyjnych postaci, ciekawie przenikających się wątków i bardzo dynamicznej akcji.

bookendorfina.blogspot.com
Autor: Iwona_C_, data: 09.03.2016 20:21, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Doskonała komedia z wątkiem kryminalnym

Czy podpisanie intercyzy przed ślubem zamyka kobiecie drogę do uzyskania majątku męża? Jak się okazuję – nie. Wystarczy dobry pomysł i jego realizacja. Jednak co zrobić, gdy los cały czas płata figle i wszelkie plany spalają na panewce? Z pomocą mogą przyjść przyjaciółki w podobnej sytuacji.

Jolka, Martusia i Kama to trzy przyjaciółki zbliżające się do wieku 40 lat. Wszystkie mają bogatych mężów, którzy nie za bardzo się nimi interesują. W najlepszym przypadku traktują jak powietrze i od czasu do czasu nazywają „rozlazłą krową”. Każda z nich marzy o pozbyciu się ciężaru, jednak na ich drodze ku wolności stoi jeden wielki problem. Tym problemem jest intercyza. Wyjściem z niekorzystnej dla nich sytuacji jest pozbycie się mężów, zanim oni zdecydują się wymienić swoje małżonki na nowszy model. Przyjaciółki zawiązują pakt, w ramach którego pozbędą się wzajemnie swoich mężów. Jednak bardzo szybko przekonują się, że pozbycie się męża nie jest tak łatwe, jak w filmie…

Były sobie świnki trzy to dobra powieść komediowa z wątkiem kryminalnym. Jest to połączenie Zmowy pierwszych żon z Gotowymi na wszystko oraz odrobiną Lejdis. Autorka zaserwowała też sporą dozę komedii omyłek, dzięki czemu jest zabawnie, czasami strasznie, ale zawsze fascynująco. Bohaterki powieści są nieco narwane i szukają naprawdę drastycznych rozwiązań. Miejscami można się zastanowić, z której choinki się one urwały, że takie pomysły rodzą się w ich głowach. Dodatkowo każda z nich jest inna i razem tworzą prawdziwie wybuchową mieszankę charakterów. Jacy są mężczyźni w tej powieści? Mężowie to niezbyt miłe osobniki, które jak już wspomniałam, żony traktują jak zło konieczne. Pojawiają się też przypadkowi kochankowie oraz stróże prawa stający na wysokości zadania w czasie rozwiązywania zagadki kryminalnej.

Akcja jest wartka, co w połączeniu z nieoczekiwanymi zwrotami akcji i lekkim językiem sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i dobrze.

Nowa powieść Olgi Rudnickiej to moje drugie spotkanie z jej twórczością. Równie zabawne, jak pierwsze. Jednak fabuła Diabli nadali podobała mi się nieco bardziej, ale to moje subiektywne odczucie, gdyż premierowa powieść niczym nie odbiega jakością od poprzedniej.

Były sobie świnki trzy to powieść, która poprawi nam humor, szczególnie, gdy druga połówka coś przeskrobie i mamy ochotę ją udusić lub pozbawić życia w bardziej wysublimowany sposób.
http://czytajac.pl
Autor: Magdalena Tomczak, data: 09.03.2016 20:19, ocena: 5,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Czarna komedia z trupami, pomyłkami i barwnymi postaciami.

Każda z nas zdaje sobie sprawę, że się starzeje. Pojawiają się zmarszczki, cellulit i siwe włosy. Koszmar! Czas ucieka, latka lecą, a panowie biznesmeni oglądają się za młodszymi kobietami, które w łóżku są ciekawszym obiektem niż własne żony. Jednej rzeczy jednak nie biorą oni pod uwagę! Tego, że ich nudne, głupie, żonki są zmęczone nimi w takim samym, a nawet większym stopniu. Małżeństwo staje się grą pozorów, w której trzeba wykazać się nie lada talentem, żeby utrzymać swoją pozycję, szczególnie, jeśli w grę wchodzi wygodne bogate życie. Źle jest wtedy, gdy na horyzoncie pojawiają się chmurki rozwodowe. Wtedy żony ogarnia panika! Taką sytuacje znajdziemy w książce Olgi Rudnickiej. Sytuacja ta ukrywa się pod trzema imionami Jolki, Martusi i Kamy oraz oczywiście ich mężów. Pewnego dnia zaczynają kombinować jak z małżonki stać się wdową i to w dodatku bogatą. Oczywiście nie można niczego zepsuć, gdyż nikt nie może się domyślić, że to my stoimy za owymi śmiertelnymi wypadkami. Trzy przyjaciółki, trzech mężów i wiele pomysłów na zbrodnię doskonałą. Takiej, której nie wykryje nawet policjant Kalinka, który pojawia się często na horyzoncie i węszy podstęp niczym opętany obsesją maniak.

Przeczytałam już kilka książek autorki i za każdym razem na swojej drodze napotykam postacie o charakterystycznych nazwiskach. Oczywiście pod tymi nazwiskami kryję się osobowość równie barwna i rozbrajająca. W tym przypadku również tak jest. Kobitki są nie do podrobienia. Zakręcone, szalone, znudzone, barwne, a czasem wręcz naiwne. Każda ma inny charakter, lecz razem tworzą trio doskonałe. Takie, które idealnie nadaje się do komedii pomyłek, a szczególnie do planowania zbrodni na wesoło. Nie da się ich wręcz nie lubić. Co z ich mężami? Typowi faceci: kasa, kobiety, władza… To przykłady mężów bogatych, lecz pod innymi względami wręcz nieidealnych. Nie oferują nic poza cyferkami na koncie. Nie sprawdzają się jako mężowie oraz w niektórych przypadkach nawet jako ojcowie.

„Były sobie świnki trzy” to kolejna historia napisana z przymrużeniem oka. Z oryginalną fabułą, barwnymi postaciami, śmiesznymi dialogami, pomyłkami bez liku i wisielczym humorem. To taki kryminalik na wesoło, który ma pachnieć zbrodnią, ale także rozbawić. Za każdym razem cenię sobie lekki styl autorki, którym czaruje i zachęca do dalszego czytania, tutaj poczułam go zacznie więcej. Nie mogłam się oderwać od lektury, która ma prostą konstrukcję nieprzeładowaną szczegółami i opisami. Autorka wprowadza dawkę świeżości, optymizmu i radości do szarego życia, zarówno bohaterów jak i czytelników. Tworzy postacie, które łatwo zaakceptować na stronicach książek, choć zapewne w realnym świecie z niektórymi byłoby gorzej. Myślę sobie, że nie da się patrzeć na tą historię opisaną w krzywym zwierciadle i się nie śmiać. Atutem książek Olgi Rudnickiej jest ten niewymuszony lekki i charakterystyczny styl, który ocieka ironią, sarkazmem, ciętymi ripostami i komicznym zachowaniem bohaterów. Tym razem nie zabraknie również dynamizmu, który rozsadza nasze bohaterki. Idealna książka dla osób, które mają ochotę na przełamanie standardowego kryminału czymś nieco innym i nie mają ochoty wysilać swoim szarych komórek nad zimną zbrodnią. Oczywiście polecam paniom jak i panom, którzy przekonają się, do czego zdolne są zwyczajne żony.
Autor: Agata Kądziołka, data: 09.03.2016 17:50, ocena: 4,0  OcenaOcenaOcenaOcenaOcena

Do czego zdolna jest kobieta?

Jakie jest największe nieszczęście kobiety, która jest żoną bogatego mężczyzny? Podpisana intercyza...
I nie to nie żart. To kwintesencja fabuły najnowszej książki Olgi Rudnickiej „Były sobie świnki trzy.”

Jolka, Kamelia i Marta to żony polskich prawników; mężczyzn bezwzględnych, zdradzających i niemających żadnych skrupułów. Kobiety łączy kilka wspólnych cech: przede wszystkim niechęć do swoich mężów. Jolka specjalnie przytyła kilkanaście kilogramów i zaniedbała się, żeby nie musieć sypiać z własnym mężem, który wydawał podczas upojnych chwil dźwięki podobne do świńskiego chrumkania.
Kamelia dawno już przestała zabiegać o względy męża i poszukała pocieszenia w umięśnionych ramionach trenera fitness. Niestety z czasem okazało się, że i plemniki trenera były aż nadto wysportowane i przebiły się do jej komórki jajowej, tworząc nowe, niewidoczne jeszcze nowe życie. Zdrowy rozsądek podpowiadał, że wykształcony mąż nie uwierzy w niepokalane poczęcie a zaciągnąć go do łóżka graniczyło z niejakim cudem.
Marta natomiast miała lat trzydzieści i trzy i o niczym tak w życiu nie marzyła jak o dziecku; niestety jej światopogląd rozmijał się z mężowskim, który opuścić małżeńską sypialnię, bo nie wierzył w zapewnienia Jolki, że nadal zażywa tabletki antykoncepcyjne i wolał szukać pocieszenia w bezpieczniejszych ramionach udach.

„-On chrumka! - wysyczała Jolka, ściszając głos, ale nadając mu odpowiednią intonację.
- Co robi? - Kama zamarła.
- Chrumka! […] nigdy nie wiem czy przypadkiem nie dławi się własną śliną – wyjaśniła z nagłą urazą Jolka, jakby mając za złe mężowi, że się istotnie nie udławił.”

Co więc mogą zrobić zdesperowane kobiety, które chcą odejść od mężów, ale przeraża je życie w biedzie, które z pewnością przypadłoby im w udziale, gdyby rozwiodły się, jak polskie prawo przykazuje? Cóż, trzy przyjaciółki postanowiły swoich mężów... zabić.
Poglądów na idealną śmierć współmałżonka miały masę – poczynając od samobójstwa, poprzez tajemnicze zaginięcie, na wypadku samochodowym kończąc. Jednak każdy plan miał pewną dziurę, której nijak nie dało się załatać a ta dziura mogła spowodować, że wszystkie trzy wylądują w więzieniu na długie lata.

Jakby w książce było za mało estrogenu, jest tam jeszcze jedna zdeterminowana kobieta; Sandra jest młodym prawnikiem i marzy jej się, żeby osiągnąć w tym zawodzie jak najwięcej. Aby zarobić, na studiach była profesjonalną call girl, czyli inaczej mówiąc panią do nieco intymnego towarzystwa; pech chciał, że kiedy przeniosła się do innego miasta i zaczęła pracę w kancelarii jej szef okazał się być jej dawnym klientem... Chcąc nie chcąc Sandra musiała upaść na kolana i to nie po to, aby błagać o zapomnienie...

Jest to książka utrzymana oczywiście w formie komizmu; „Były sobie świnki trzy” to krzywe zwierciadło, które ukazuje, do czego mogą posunąć się kobiety, aby zdobyć to, czego chcą a więc upragnioną wolność okraszoną dość pokaźną gotówką.
Książkę przeczytałam niezwykle szybko a warto wspomnieć, że miałam ją jedynie na czytniku, na którym zwykle czytanie idzie mi opornie i ciężko. Ta fabuła na tyle mnie zaintrygowała i zaciekawiła, na tyle Olga Rudnicka mnie zaskoczyła, że miałam ochotę czytać dalej pomimo że jedna z bohaterek – Marta – irytowała mnie tak bardzo, że sama z chęcią upozorowałabym jej zniknięcie. Gdyby była osobą rzeczywistą, rzecz jasna.

„- Nie możesz oczekiwać, że jedna z nas zabije człowieka, który w niczym nam nie zawinił – odparła Jolka. - Jestem zdecydowanie przeciwna zabijaniu kogokolwiek poza własnym prywatnym mężem. Nie jestem psychopatką.”

W formie niezobowiązujących żartów można rozważać czy mężowie bohaterek zasłużyli na zastawiane przez kobiety ich życia pułapki, które miały definitywnie zatrzymać bicie ich serc. Nie ulega wątpliwości, że nie byli mężami idealnymi – już samo to, że zdradzali zasługuje na kocioł pełen smoły i wszędobylski zapach siarki – a dodając to, w jaki sposób je traktowali, można śmiało stwierdzić, że zaliczali się do grona łajdaków. Jednak nawet najgorszemu łajdakowi przysługuje prawo do obrony a tutaj prawa tego zdecydowanie zabrakło. Kobiety były oczywiście pewne, że gdyby próbowały powołać się na rozwód z orzeczeniem o winie mężów, nic by nie wskórały – znajomości w polskich sądach robią niestety swoje. Zabraliby im wszystko, poczynając od kosztownej biżuterii, na ostatniej parze stringów kończąc (lub fig w przypadku Jolki) a panie skończyłyby czekając w kolejce do pośredniaka.

Z czasem cała akcja zaczyna przypominać groteskę pokroju Gombrowicza i nie wiadomo czy czytać z zadumą co wymyślą bohaterki czy śmiać się z ich karykaturalnych błędów i głupich decyzji. Bez wątpienia książka wciąga i to tak głęboko, że trudno później wynurzyć się na powierzchnię.

Ah i wiecie co? Jeśli wasz przyszły niedoszły mąż będzie żądał intercyzy to podsuńcie mu tą książkę- niech wie, że czasami lepiej pozbyć się połowy majątku aniżeli życia...
Wyszukiwarka
Wpisz tytuł, autora lub wydawcę
tylko w dostępnych
tylko z wyprzedaży
Książki z Wydawnictwa Sine Qua Non do 40% taniej!
Ostatnio oglądane
KByły sobie świnki trzy
KCzarna Madonna
KJezu, Ty się tym zajmij! o. ...
KKicia Kocia to moje!
KNela i tajemnice oceanów
KWanda. Opowieść o sile życia...
KMacierewicz i jego tajemnice
Pokaż ofertę tytułów z wyprzedaży
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Księgarnia internetowa - Mapa kategorii
Gry - 45
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
Bonito.pl Instagram
PayU
Sprawdź szczegółowe koszty dostawy...
© 2006-2017 Bonito.pl  Polityka prywatności i plików cookies Tania książka, tania księgarnia, książki dla dzieci i dla dorosłych Bestsellery